Opel ADAM ROCKS 1.0 Turbo - Lider klasy "lifestyle" - NaMasce

Opel ADAM ROCKS 1.0 Turbo – Lider klasy „lifestyle”

0

Opel wykazał się niemałą odwagą tworząc mały model aspirujący do klasy premium. Gdy jednak pokazał światu jego „uterenowioną” wersję i ogłosił jej seryjną produkcję to przebił sam siebie. Los chciał, że kluczyki do ADAMa ROCKSa, o którym właśnie mowa, trafiły „parę chwil temu” w moje ręce. Czy taki misz-masz charakterów ma sens? No cóż, albo grubo, albo wcale!

opel_adam_rocks_test_2

Karoseria
W Europie sporą popularnością cieszą się samochody miejskie, SUV-y i crossovery. A jakby to wszystko połączyć w jedną całość? Właśnie takie pytanie musieli sobie zadać inżynierowie Opla przed stworzeniem auta, które najlepiej obrazuje słowo „lifestyle”. ADAM ROCKS prezentuje się nietypowo, ale bardzo atrakcyjnie. Niewielkie autko w żółtym kolorze z lekko zwiększonym prześwitem (o 15 mm) i dodatkowymi nakładkami zabezpieczającymi karoserię wzbudza uśmiech na twarzy niemal każdego, kto zwróci na nie uwagę. Do tego brezentowy, odsuwany dach i absurdalnie duże, 17-calowe felgi. Cóż mogę napisać… Jest po prostu uroczy!

opel_adam_rocks_test_3

Wnętrze
Bardzo mnie cieszy, że kabina nie wygląda jak tania zabawka. Sporo miękkich plastików, lakier fortepianowy, skórzane obicia, żółte wstawki i ładnie poprowadzone szwy na tapicerce. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że tak wygląda mały samochód klasy premium. Oczywiście nie mogło zabraknąć bogatego wyposażenia, w którego skład wchodzą m.in.: elektryczne szyby i lusterka, dotykowy ekran multimedialny, bluetooth, komputer pokładowy, klimatyzacja automatyczna, a nawet podgrzewana kierownica. To wszystko bardzo cieszy, bo jeszcze kilka lat temu prawdziwym luksusem w segmencie A był brak gołej blachy w kabinie…

opel_adam_rocks_test_4

Fotele są natomiast… pełnowartościowe. Mają duży zakres regulacji i zmieszczą się na nich „istoty” dużych gabarytów. Trzeba się jedynie przyzwyczaić do ich wysokiego osadzenia. Kierowca może, a w zasadzie musi dostrzec ogromną kierownicę. Przy okazji liftingu, przydałoby się więc zamontowanie wieńca o mniejszej średnicy. Tylna kanapa to oczywiście przysłowiowy „zapas”. Nie ma tam zbyt wiele przestrzeni na nogi, ale lepiej mieć dwa dodatkowe miejsca, niż jeździć „na dwa razy”…

opel_adam_rocks_test_5

O osobach projektujących bagażnik można natomiast napisać, że mają… poczucie humoru. Tylko spójrzcie, wejdą tu duże buty, ale bez pudełka… No może trochę przesadzam, ale około 170 litrów pojemności nie wystarczy nawet na weekendowy wyjazd. W takich sytuacjach można na szczęście złożyć dzielone (50/50)oparcie kanapy (663 litry).

opel_adam_rocks_test_6

Technologia
Pod małą maską kryje się 1-litrowy, turbodoładowany silnik. Generuje on 115 KM i 170 Nm momentu obrotowego. Oczywiście spełnia normy Euro 6. To liczne stado rozpędza ADAMa do setki w 9,9 sekundy i pozwala na osiąganie niecałych 200 km/h. Jak na małe autko, rezultaty są bardzo dobre. Spodziewacie się napędu na obie osie? Nic z tych rzeczy. Prześwit zwiększony o 1,5 cm i dodatkowe osłony to jedyne terenowe detale. Cała moc trafia bowiem na oś przednią za pośrednictwem 6-biegowej przekładni manualnej. Bądź co bądź, dość precyzyjnej. Jeśli chodzi o zużycie paliwa, to jest nieźle. Średnia z całego testu (cykl mieszany, 800 km) wyniosła 6 litrów na 100 km.

opel_adam_rocks_test_7

Wrażenia z jazdy
ADAM ROCKS nie ma najmniejszych terenowych aspiracji. Owszem, można nim zjechać z asfaltu i wjechać do lasu, ale w takim samym zakresie, jak każdym innym, normalnym samochodem. Wspomniane wyżej detale umożliwiają jednak łatwiejsze pokonywanie dużych krawężników i ochronę karoserii przed miejskimi „otarciami”.

opel_adam_rocks_test_8

Mały Opel jest zatem idealnym środkiem do przemieszczania się po mieście. Niewielkie rozmiary sprawiają, że parkowanie nie stanowi żadnych problemów – nawet dla nowicjuszy. Warto dodać, że niemiecki mieszczuch świetnie spisuje się także przy wyższych prędkościach. Układ kierowniczy daje wystarczająco dużo pewności, a opływowa karoseria dobrze sobie radzi z podmuchami wiatru. Drobnym minusem jest jedynie nienajlepsze wyciszenie, ale taki już urok samochodów z brezentowym dachem.

opel_adam_rocks_test_9

Okiem przedsiębiorcy
Opel ADAM to miejski przedstawiciel klasy premium. Wersja ROCKS jest jego odważniejszym rozwinięciem. Dodam, że droższym rozwinięciem. Jej ceny startują od 60 200 zł. Topowy wariant ze 115-konnym benzyniakiem kosztuje co najmniej 71 300 zł. Dodatki mogą wywindować tę kwotę o kilka kolejnych tysięcy.

opel_adam_rocks_test_10

Autko nie jest więc tanie, ale niemiecka marka oferuje niezłe warunki finansowe. Kredyt dostępny jest w dwóch wariantach: 50/50 (umowa na 12 miesięcy, oprocentowanie 0%, prowizja bankowa 4,5%, wpłata początkowa 50% wartości pojazdu, na koniec jednorazowa spłata drugiej połowy) oraz 4×25% (umowa na 36 miesięcy, wpłata początkowa 25% wartości pojazdu, prowizja bankowa 9%, oprocentowanie 0%, spłaty po 1/3 kwoty co roku). Warunki leasingowe to natomiast okres umowy do 84 miesięcy, opłata wstępna od 1 do 45% i raty równe, dygresywne lub sezonowe. Pozostałe elementy ustalane są indywidualnie.

opel_adam_rocks_test_13

Podsumowanie
Podczas testu normalnego ADAMa stwierdziłem, że to jeden z najfajniejszych, jeśli nie najfajniejszy przedstawiciel segmentu A na rynku. ROCKS okazuje się jednak jeszcze ciekawszą, choć droższą zabawką. Opel zaryzykował i… dobrze zrobił. Choć ADAM ROCKS to małe autko, jest bez wątpienia ważną wizytówką, która pokazuje, że niemiecka marka ma odwagę i potencjał.

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

8.7 8.7

Podczas testu normalnego ADAMa stwierdziłem, że to jeden z najfajniejszych, jeśli nie najfajniejszy przedstawiciel segmentu A na rynku. ROCKS okazuje się jednak jeszcze ciekawszą, choć droższą zabawką. Opel zaryzykował i… dobrze zrobił. Choć ADAM ROCKS to małe autko, jest bez wątpienia ważną wizytówką, która pokazuje, że niemiecka marka ma odwagę i potencjał.

  • 8.7
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł