Nissan Qashqai dCi 110 Tekna - Nasz drogi Qashqai... - NaMasce

Nissan Qashqai dCi 110 Tekna – Nasz drogi Qashqai…

0

Nissan postanowił, że zaczyna robić ładne samochody. I chwała mu za to. Pierwszy Qashqai był ładny… inaczej. A jednak podniecająca niczym brama zakładu karnego stylistyka urzekła wielu rodaków. Nigdy nie zrozumiem fenomenu pierwszej generacji tego modelu. Za to drugie wcielenie to już zupełnie inna historia. Jest zaprzeczeniem poprzednika. Ładnie wygląda tak z zewnątrz, jak i w środku, dobrze jeździ i jest nieprzesadnie wycenione.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_2

Z zewnątrz…
Poprzednik był w mojej prywatnej opinii przykładem designerskiej entropii. Ktoś kiedyś wygląd Qashqaia pierwszej generacji spointował, jako ponury żart z Murano. Celne. Tym razem o spontanicznym designie mowy nie ma. Wszystko przemyślano i wyszło super. Teraz, kiedy na rynku pojawił się nowy X-Trail czy Pulsar, wiadomo że QII był prekursorem nowej linii stylistycznej. A do niej nawet nie zamierzam się przyczepiać. Dlaczego? Bo mi się podoba! Wyrazisty przód z ciekawym grillem i dynamicznie zarysowaną linią lamp nieźle komponują się z prostymi liniami nadwozia i niewyszukanym, za to „nieprzefajnionym” kuprem. Nowy Qashqai jest od swojego poprzednika nieco większy – mierzy 4380 mm (dłuższy od poprzednika o 450 mm). Pozostałe wymiary to: 1900 mm szerokości i 1590 mm wysokości i rozstaw osi 2646 mm.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_3

… i we wnętrzu
Wnętrze nie odstaje od tego, co na zewnątrz. Cały kokpit auta zaprojektowano na nowo. Nowe są więc niezłej jakości materiały i plastiki, zegary, strefa audio z panelem środkowym. Design konsoli centralnej może się podobać. Co więcej, ergonomia nie budzi najmniejszych zastrzeżeń.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_4

Od nowa zaprojektowano również fotele i tylną kanapę. Wreszcie jest wygodnie i… przytulnie. Co istotne, miejsca na nogi i głowy nie brakuje w obu rzędach. Trzeba jednak pamiętać, że z tyłu, ze względu na kompaktową szerokość, najwygodniej będzie podróżować we dwójkę.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_5

Przestrzeń bagażowa również zasługuje na pochwałę. Dokładnie 401 litrów, to tyle, ile trzeba, by spakować 4-osobową rodzinę na 2-tygodniowe wakacje. Załadunek ułatwia stosunkowo niski prób i szeroki otwór.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_6

Technologia
Gama jednostek napędowych dostępnych w Qashqaiu jest naprawdę spora. Tym razem w moje ręce trafiły kluczyki do egzemplarza ze 110-konnym dieslem o pojemności 1,5 litra. Jednostka pełną moc osiąga od 4 tysięcy, a maksymalne 260 Nm – w zakresie 1750-2500 obrotów. To w zupełności wystarcza do zapewnienia autu akceptowalnego przyspieszenia do pierwszej setki, które trwa 12,4 sekundy. Z kolei prędkość maksymalna to przyzwoite 180 km/h.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_9

W zakresie bezpieczeństwa, Nissan znów chce być pionierem na rynku. Świadczy o tym liczba dostępnych w tym aucie systemów zwiększających aktywną ochronę. Pakiet Nissan Safety Shield obejmuje elektryczny hamulec awaryjny, rozpoznawanie znaków drogowych, ostrzeganie o zmęczeniu kierowcy, niezamierzonej zmianie pasa ruchu, pojeździe w martwym polu i poruszających się obiektach oraz adaptacyjne światła drogowe. Ponadto Qashqai oferuje system aktywnej kontroli zawieszenia, inteligentny system parkowania prostopadłego i równoległego wraz z systemem kamer pokazujących widok auta z każdej strony.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_7

Wrażenia z jazdy
Według danych fabrycznych auto ma palić 3,9 litra średnio, 4,2 w mieście i 3,6 na trasie. Z tym że to raczej niewykonalne… No, chyba że rygorystycznie zaczniemy stosować zasady ecodrivingu. Ale nie po to producent dał nam klimatyzację, żebyśmy się w upalne dni potem zalewali. Dlatego, w mojej opinii, bliższe rzeczywistości są wyniki otrzymane w redakcyjnym teście, czyli odpowiednio średnio 4,5 litra w cyklu mieszanym. I tej wersji będę się trzymał.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_8

W optymalnym wykorzystaniu mocy bardzo pomaga manualna, pracująca lekko i precyzyjnie skrzynia biegów. Jest wszak łyżka dziegciu w beczce miodu – nieco zbyt krótkie przełożenia na pierwszych czterech biegach zmuszają do częstego „wachlowania” lewarkiem. Z kolei długa „piątka” i „szóstka”, mogą spowodować nagłą potrzebę redukcji podczas wyprzedzania.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_10

Zastrzeżenia mam do trochę zbyt „miękkiego” układu kierowniczego, który pozwala kierownicy obracać się ze zbyt dużą lekkością. Do tej „przypadłości” możemy się jednak szybko przyzwyczaić, i problem zniknie. W sumie, prowadzanie auta nie nastręcza problemów. Qashqai II dość łatwo wpisuje się nawet w ostre zakręty. I równie łatwo z nich wyjeżdża. Innymi słowy, okiełznanie go, to żaden problem.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_11

Okiem przedsiębiorcy
Qashqai (tak jak i Nissan w ogóle) nigdy nie był ulubieńcem flot. Innymi słowy, zasadniczo, jest autem dla indywidualnego nabywcy. Podstawowy wariant (Visia) to wydatek co najmniej 75 tys. zł. Najbogatszą wersję (Tekna) wyceniono na minimum 106 tysięcy. Testowany egzemplarz wyposażony w wiele dodatków to wydatek 111 600 zł.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_12

Oferta finansowa Nissana obejmuje zarówno kredyt jak i leasing. Ten pierwszy można otrzymać na nawet 96 miesięcy, przy równych miesięcznych ratach. Z kolei wariant leasingowy oferowany jest na okres od 24 do 64 miesięcy, z opłatą wstępną od 10% i równymi ratami leasingowymi oraz równocześnie zawartym ubezpieczeniem.

nissan_qashqai_dci_110_tekna_13

Podsumowanie
Cena czyni cuda! To prawda stara jak świat. Dlatego Qashqai pierwszej generacji był tak popularny, a jego drugie wcielenie nie jest i raczej nie biedzie, choć bije na głowę poprzednika pod każdym względem. Szkoda, że za nowinki techniczne i ciekawy design Nissan każe sobie tak słono płacić. A dlaczego aż tyle? Bo… może!

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

8.8 8.8

Cena czyni cuda! To prawda stara jak świat. Dlatego Qashqai pierwszej generacji był tak popularny, a jego drugie wcielenie nie jest i raczej nie biedzie, choć bije na głowę poprzednika pod każdym względem. Szkoda, że za nowinki techniczne i ciekawy design Nissan każe sobie tak słono płacić. A dlaczego aż tyle? Bo… może!

  • 8.8
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł