Mister Marvelous! Część druga! | NaMasce

Mister Marvelous! Część druga!

1

Jeżeli jesteście ciekawi, co Maciej Barciński myśli na temat kolaboracji modowych, kto go inspiruje, co robi w wolnych chwilach oraz jakie ma plany na przyszłość, gorąco zapraszam do części drugiej wywiadu „Mister Marvelous!”

 

Jeżeli nie przeczytaliście jeszcze części pierwszej zapraszam tutaj.

 

DANIEL MATEJCZYK: Wspomniałeś wcześniej, że szkoły projektowania w ostatnim czasie są coraz bardziej oblegane. Czy nie obawiasz się przyszłej konkurencji?

 

MACIEJ BARCIŃSKI: Nie, zdecydowanie nie boję się konkurencji. Nie obawiam się niczego.

 

DM: Polski rynek modowy zdominowali niewątpliwie Maciej Zień, Dawid Woliński, Paprocki&Brzozowski, Robert Kupisz, Gosia Baczyńska, Łukasz Jemioł. Czy w przyszłości widzisz siebie obok tak wielkich nazwisk?

 

MB: Dla chcącego nic trudnego. Jednak dla mnie najważniejsze jest, aby się realizować w 100%, podążać wyznaczoną ścieżką. Czas pokażę.

 

DM: Czym kierujesz się projektując kolekcję? Czy podczas wstępnych szkiców, tworzysz wyidealizowany obraz mężczyzny XXI wieku, czy raczej chcesz przelać papier wizje mężczyzny odważnego, pewnego siebie, skłonnego do szaleństwa?

 

MB: Ogromny wpływ na moje projekty ma muzyka i taniec. Bez tych dwóch rzeczy nie wyobrażam sobie pracy. Kiedy jestem sam w domu, słucham głośno muzyki, tańczę, daję się ponieść emocjom. Wtedy powstają naprawdę interesujące projekty, które chce wdrożyć w życie. Mówiąc krótko, jestem uzależniony od muzyki i tańca, co napędza mnie do działania.

 

DM: Skoro nie wyobrażasz sobie życia bez muzyki, to zdradź nam, jakiego typu muzyki słuchasz, na co dzień.

 

MB: Jestem dzieckiem popkultury. Wychowałem się na MTV. To były czasy.

 

DM: Kto z popkultury ujął Twoje serce? Kto Cię inspiruje?

 

MB: Niewątpliwie inspiruje mnie Madonna, Kylie Minogue, Mariah Carey, wszystkie zagraniczne divy.

 

DM: Wspaniale! Pozwolisz, że skupimy się na Madonnie. Jednak trzy dekady aktywnej działalności muzycznej na rynku, powodują, że nie można przejść obojętnie obok jej sukcesów i dokonań. Madonna jest kameleonem muzycznym jak i wizerunkowym. Czy myślisz, że jest to idealny sposób na przetrwanie nie tylko w świecie muzyki rozrywkowej, ale także w modzie?

 

MB: Jak najbardziej! Jest to ogromne wyzwanie, a przede wszystkim próba, czy tak naprawdę nadaję się do tego, aby być projektantem. Człowiek nie może dać się zaszufladkować. Coraz częściej trzeba odkrywać siebie na nowo. Nieustannie poszukujemy inspiracji, po to, aby nie wpaść w jednorazowy schemat.

 

DM: Coraz częściej w świecie high fashion, dochodzi do kolaboracji domów mody z „sieciówkami”. Prekursorem jest niewątpliwie szwedzka marka H&M. Sądzisz, że jest to dobra strategia, czy uważasz, że wspomniana już przeze mnie moda high fashion powinna być dostępna tylko i wyłącznie dla elity?

 

MB: Uważam, że jest to idealna alternatywa dla zwykłych śmiertelników, którzy nie mogą sobie pozwolić na to, aby ubrać się od stóp do głów u Margieli, albo założyć bieliznę od Versace. W tym przypadku H&M wiele zyskuje mimo wszystko. Moda to przede wszystkim biznes.

 

DM: Sięgając pamięcią wstecz, która współpraca przypadła Ci najbardziej do gustu?

 

MB: Bez żadnych oporów mogę stwierdzić, iż kolekcja Maisona Margieli dla H&M to był strzał w dziesiątkę!

 

DM: Chciałbyś współpracować z gwiazdami z pierwszych stron gazet? Mając na uwadze przede wszystkim rozgłos, uznanie, szanse na zaistnienie a może już z kimś współpracujesz?

 

MB: U progu kariery, myślałem nad tym, jednak teraz najważniejsze jest dla mnie to, aby się realizować, żeby małymi krokami odnosić sukcesy. Bez względu na to, kto kupi ode mnie kreację, będzie mi zależało na tym, aby klient ponownie do mnie wrócił.

 

DM: Czy tworząc pokaz, muzyka jest jednym z głównych elementów twojej kolekcji?

 

MB: Jak wspomniałem na samym początku, muzyka wywiera ogromny wpływ na mnie jak i moją kolekcję, to od niej zależy bardzo wiele.

 

DM: Czy myślisz, że pokazy mody, w trakcie, których możemy podziwiać na wybiegu nie tylko modelki, ale także rekwizyty takie jak klatki, czy kolumny, powodują, że człowiek zapomina o kolekcji, a bardziej skupia się na obiektach? Przemawia do Ciebie pokaz, który jest prosty, klasyczny, gdzie na wybiegu znajdują się tylko i wyłącznie modelki, czy jesteś skłonny ku temu, aby na kilkanaście minut przenieść się do innego świata, poczuć się jak w bajcie, tak jak zrobił to Dawid Woliński w trakcie zeszłorocznego pokazu?

 

MB: Zdecydowanie tak, jestem bardziej przekonany do pokazu w trakcie, którego ma miejsce występ muzyczny czy zapowiedź teatru. To wszystko może pokazać kolekcję z jeszcze lepszej perspektywy.

 

DM: Czy masz już pomysł na swoją nową kolekcję?

 

MB: Obecnie skupiam się, na tworzeniu nowej kolekcji jesień/zima 2013/2014. Tym razem będzie to kolekcja damska, będę w swoim żywiole. Mister Marvelous był kolekcją spontaniczną adresowaną dla mężczyzn, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

 

DM: Mężczyźni są mniej wymagający od kobiet. Płeć piękna niewątpliwie podnosi poprzeczkę. Jakie kolory zobaczymy w twojej kolekcji? Możesz nam zdradzić?

 

MB: Powiedzmy (śmiech). Zastanawiam się nad połączeniem krwistej czerwieni z kością słoniową.

 

DM: Jak widzicie Państwo życie projektanta, to tak naprawdę szereg ogromnych doświadczeń, wyzwań. Ja z całego serca kibicuję Maćkowi, nie mogę się doczekać jego najnowszej kolekcji. Jeszcze raz dziękuję za rozmowę.

 

MB: Było mi naprawdę miło. Dziękuję bardzo.

 

Autor: Daniel Matejczyk

Zdjęcia: Nicholas Harding – fashionising.com

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

1 komentarz

  1. Pingback: Mister Marvelous! | NaMasce.pl

Skomentuj artykuł