MINI Cooper SD Paceman ALL4 - pod prąd - NaMasce

MINI Cooper SD Paceman ALL4 – pod prąd

1

W dzisiejszych czasach trudno cokolwiek przewidzieć. Gdyby ktoś opisałby mi BMW X6 przed jego premierą, pomyślałbym, że zwariował. Teoria ma jednak zupełnie inny wymiar niż praktyka. Coś, co na papierze nie ma większego sensu, w rzeczywistości może okazać się po prostu pożądane. I właśnie niemiecki SUV o linii coupé jest tego namacalnym dowodem. Teraz w bawarskim koncernie pojawił się kolejny kompilator sprzeczności – MINI Cooper SD Paceman ALL4, który właśnie trafił w nasze ręce.

Karoseria
Czym właściwie jest nowy „Miniak”? Tak naprawdę trudno go zdefiniować. W moich oczach to crossover w wersji coupé – taki Countryman, tyle że bez dodatkowej pary drzwi. Jedno jest jednak pewne: to auto zwraca uwagę praktycznie każdego w pobliżu!

 

Duży grill, zaokrąglone reflektory, opadająca linia dachu i legion chromowanych zdobień – to wszystko sprawia, że nie można przejść obok niego obojętnie. Do tego wszystkiego dochodzi brązowy lakier idealnie współgrający z czarnym dachem. Gdyby styl miał prawo jazdy, jeździłby Pacemanem. Bez wątpienia.

 

Wnętrze
W kabinie można poczuć się jak w eleganckim klubie. Dominującym elementem jest oczywiście centralnie umieszczony licznik o wielkości talerza… Ten mały Big Ben nie jest może wzorem czytelności, ale można mu to wybaczyć – forma ponad wszystko! Tak naprawdę kokpit to jeden wielki gadżet. Wszystkie przełączniki mają nietuzinkowe kształty i cieszą oko. Mimo twardych materiałów, widać dbałość o szczegóły. Klubowy nastrój podkreśla także oświetlenie wnętrza – do wyboru jest cała paleta kolorów dyskretnie rozjaśniających po zmroku m.in. klamki.

 

Przednie fotele umieszczone są w miarę nisko, co spodoba się kierowcom o sportowym zacięciu. Poza tym dobrze podpierają ciało i mają odpowiednią wielkość – w sam raz na dalekie i kręte trasy. Z tyłu wygospodarowano dwa pełnowartościowe miejsca – osoby do 180 cm wzrostu na pewno nie będą narzekać na brak przestrzeni. Nawet oparcia mają odpowiednie pochylenie, co znacznie poprawia jakość podróży. Przydałoby się jednak, nawet wąskie siedzisko zamiast tunelu środkowego – lepiej dmuchać na zimne!

 

Praktyczność nigdy nie była domeną MINI i tak też jest w tym przypadku. 330-litrowy bagażnik ma jednak regularne kształty i próg załadunku na przyzwoitej wysokości. Ponadto istnieje możliwość złożenia tylnych oparć, co zwiększa przestrzeń załadunkową do 1080 litrów.

 

Technologia
Kolejną niespodzianką jest jednostka napędowa. Pod maską Pacemana pracuje bowiem 2-litrowy… turbodiesel generujący 140 KM i 305 Nm momentu (dostępnego przy 1750-2700 obr./min). Moc przekazywana jest na obie osie za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej. Taki zestaw umożliwia osiągnięcie setki w 9,3 sekundy i rozpędzenie się do 197 km/h. Warto zaznaczyć, że przyzwoite osiągi nie idą w parze z dużym apetytem. Paceman potrafi zadowolić się posiłkiem na poziomie 6,5 litra w cyklu mieszanym. Wynik w pełni zadowalający, tym bardziej że auto waży aż 1390 kg. Cechą charakterystyczną każdego „Miniaka” są natomiast właściwości jezdne. Zawieszenie nie kryje jednak żadnych nowatorskich rozwiązań – z przodu zamontowano kolumny MacPhersona, a z tyłu układ wielowahaczowy.

 

Wrażenia z jazdy
Przyznam szczerze, że obawiałem się dość dużego prześwitu Pacemana. Na szczęście inżynierowie potrafili wszystko odpowiednio dostroić, dzięki czemu podczas nagłej zmiany toru jazdy auto tylko nieznacznie przechyla się na boki. Na pochwałę zasługuje także świetny, typowy dla MINI układ kierowniczy – pozwala on na prawdziwą integrację z autem, której próżno szukać w innych crossoverach. Dopełnieniem szczęścia jest napęd 4×4 pozwalający na zachowanie przyczepności w każdych warunkach.

 

Mimo świetnych właściwości jezdnych, podróżowanie Pacemanem po dziurawych drogach nie przypomina trzęsienia ziemi. Zawieszenie całkiem przyzwoicie radzi sobie z nierównościami, nawet tymi poprzecznymi. Oczywiście nie jest to seria 7, ale narzekać nie sposób.

 

Pytanie tylko, czy diesel to odpowiednie źródło napędu? Mimo że to dość kontrowersyjna mieszanka, sprawdza się w 100 procentach! Silnik ochoczo wkręca się na obroty i nie brakuje mu wigoru nawet przy wyższych prędkościach. Nie bez znaczenia jest także współpracująca z nim 6-biegowa skrzynia, do której nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

 

Okiem przedsiębiorcy
MINI tanie nie jest. Testowany egzemplarz został wyceniony na 170 355 zł. To oczywiście o wiele za dużo, jeśli mamy podchodzić do sprawy w sposób praktyczny, ale nie od dziś wiadomo, że unikatowe rzeczy kosztują więcej. Dlatego jestem przekonany, że Paceman znajdzie fanów, którym zależy na tym, by samochód podkreślał ich osobowość.

 

Zakup Pacemana można sfinalizować za pomocą kredytu – istnieje możliwość spłaty całej wartości auta. Okres spłaty może trwać nawet do 96 miesięcy. Warto również zaznaczyć, że każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, dlatego o szczegóły należy pytać we własnym zakresie.

 

W ofercie marki jest również leasing (operacyjny lub finansowy) od 24 do 60 miesięcy. Istnieje możliwość wyboru jednej z trzech walut: PLN, EUR lub CHF. Wszystko realizowane jest oczywiście za pośrednictwem BMW Financial Services Polska.

 

Podsumowanie
MINI Cooper SD Paceman ALL4 stworzony został dla prawdziwych indywidualności. Wyróżnia się w tłumie, dobrze wygląda i jeszcze lepiej jeździ. Za to wszystko trzeba jednak sporo zapłacić. Jak widać styl kosztuje i kosztować będzie…

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

1 komentarz

Skomentuj artykuł