Mercedes-Benz CLA 2019 - premiera w Polsce | NaMasce

Mercedes-Benz CLA 2019 – premiera w Polsce

0

Przez kilka ostatnich dekad Mercedes był kojarzony z klientelą w średnim wieku. Dziś gama niemieckiej marki jest tak szeroka, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Na nowy wizerunek wpływają przede wszystkim młodzi nabywcy. Jednym z powodów, dla których udają się do salonów z podświetloną gwiazdą jest model CLA, który właśnie doczekał się kolejnej generacji.

Nie ma oczywiście granic wiekowych pozwalających (lub nie) na zakup tego samochodu, ale nie jest też zaskoczeniem, że stawiają na niego głównie ludzie rozpoczynający budowanie właściwych ścieżek zawodowych. Właśnie dlatego polski oddział Mercedesa zdecydował się na zaprezentowanie najnowszego wcielenia swojego czterodrzwiowego coupe podczas ESL One Katowice 2019. Cóż to takiego? Impreza zrzeszająca fanów wybranych gier, którzy dzielą się swoją pasją, rywalizują i dopingują najlepszych graczy podczas turniejów rozgrywanych na bieżąco. Jak możecie się domyślać, część z nich jest dopiero u progu dorosłości.

Po co więc szukać targetu w takim miejscu? Otóż, budowanie świadomości i jakości odbioru konkretnego produktu oraz marki, która go oferuje trwa latami. Mercedes postanowił sięgnąć dalej, niż za miesiąc w swojej strategii marketingowej, co na dłuższą metę ma sporo sensu. Poza tym, coraz większe grono dorosłych (wiekiem i rozumem) Polaków wybiera komputerową formę rozrywki, dlatego podczas eventu nie zabrakło też osób, które śmielej podchodziły do pojazdu.

No właśnie, pojazd. Zespół odpowiedzialny za stworzenie nowego CLA chciał uzyskać maksymalnie atrakcyjną sylwetkę. I pod to podporządkowano walory praktyczne. Nie wiem, jak Was, ale mnie cieszy, że nie zawsze chodzi o wyścig „liczbowy”. Motoryzacja to też design mający ogromne znaczenie dla odbiorców. Zresztą, każdy z nas lubi śmigać (w) czymś ładnym. Czy jednak udało się uzyskać zamierzony efekt?

Myślę, że z nawiązką. Poprzednik był całkiem przyjemny, ale debiutant robi jeszcze lepsze wrażenie. Mimo stosunkowo niewielkich gabarytów, samochód wydaje się bardzo szeroki – wręcz muskularny. Na taki obrazek wpływa również zwiększony rozstaw kół (+63 mm z przodu, +55 mm z tyłu). Istotną rolę odgrywają też właściwe proporcje, wyraźnie pochylona linia dachu i bardzo zgrabnie wkomponowane oświetlenie. Krótko pisząc, CLA stało się znacznie doroślejsze pod względem designu, co z pewnością przyciągnie kolejnych estetów.

Wnętrze nie zaskakuje, bo… poznaliśmy już nową Klasę A. To jednak godne pokrewieństwo, bo kokpit jest naprawdę fajnie zaprojektowany – zarówno pod kątem stylistyki, jak i ergonomii. Czytelność także nie budzi zastrzeżeń. Podobać się może wyświetlacz zastępujący analogowe zegary – można go personalizować. Największe „wow” robi jednak obsługa głosowa. CLA reaguje na skrajnie różne pytania i komendy. Przykładowo, wystarczy powiedzieć „hej Mercedes, zimno mi”, by po chwili urosła temperatura. To samo dotyczy wskazań nawigacji, sugerowania restauracji czy sprawdzania pogody. Można nawet zweryfikować ceny akcji Apple’a na giełdzie, czy usłyszeć dowcip. Wierzcie mi, niektórych może zaskoczyć poziom „wiedzy” i zaawansowania tego asystenta.

Pod względem przestronności, jak to w kompaktach premium bywa, nie ma cudów. Nie jest to auto rodzinne i niewielu powierzy mu taką rolę, choć dwie dorosłe osoby z dwojgiem dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym powinny się zmieścić bez najmniejszych problemów. Najwygodniej jest oczywiście w pierwszym rzędzie. Gwoli ścisłości, bagażnik dysponuje pojemnością 460 litrów, co jest niezłym rezultatem.

Gama jednostek tego modelu będzie bardzo zbliżona do wspomnianej już Klasy A. Najdłużej przyjdzie nam czekać na topowy wariant AMG, który zadebiutuje najprawdopodobniej w lipcu. Trudno przewidzieć tendencje rynkowe, ale myślę, że sporą popularnością będzie się cieszyć wersja 250, która ma pod maską 4-cylindrową jednostkę benzynową generującą 225 KM i 350 Nm. Współpracuje z nią dwusprzęgłowy automat o siedmiu przełożeniach.

Produkcja auta ma miejsce w węgierskiej fabryce w Kecskemet. Pierwsze sztuki pojawią się na naszych drogach w maju tego roku. Na wrażenia z jazdy musimy więc jeszcze chwilkę poczekać.

Tekst: Wojciech Krzemiński

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł