Lotus Evija - elektryczny hipersamochód nadjeżdża! | NaMasce

Lotus Evija – elektryczny hipersamochód nadjeżdża!

1

Brytyjska marka rozpoczyna nowy rozdział w swojej historii. Właśnie pokazała światu swój pierwszy samochód elektryczny. I to jaki!

Nosi nazwę Evija i wygląda kosmicznie. Tylna część karoserii jest tak futurystyczna, że można ją na zdjęciach pomylić z głośnikiem Bluetooth…. Przód to już jednak hipersamochód z prawdziwego zdarzenia – długa, opadająca maska, wąskie reflektory, wyraźnie zaznaczone błotniki i ogromne wloty powietrza. Z kolei profil wzbogacono licznymi przetłoczeniami, które z pewnością mają uzasadnienie aerodynamiczne. Cały poszycie to tak naprawdę monokok o skromnej masie 129 kg. Waga auta to 1680 kg.

Wewnątrz dzieje się naprawdę wiele. Kokpit jest niezwykle minimalistyczny i jedynym wyświetlaczem jest ten, który zastępuje wskaźniki przed kierownicą. No właśnie, kierownica – ma kształt bardziej nietypowy, niż w bolidzie F1. Konsola centralna jest natomiast wąska i wisząca. Dzięki temu wygospodarowano naprawdę sporo przestrzeni.

Najważniejszy jest jednak napęd. Odpowiadają za niego cztery jednostki elektryczne generujące aż 1973 KM oraz 1700 Nm momentu obrotowego. Cała moc trafia na obie osie za pośrednictwem automatu. Auto osiąga pierwszą setkę w mniej niż 3 sekundy i rozpędza się do ok. 320 km/h.

Jego litowo-jonowe baterie mają umożliwiać pokonanie 400 km. Konstrukcja umożliwia skorzystanie z ładowarek o mocy 800 kW. Takowe (komercyjne) jednak nie istnieją, ale to kwestia czasu. Gdyby jednak już były dostępne, pełne ładowanie odbywałoby się w 9 minut. To ogromny postęp. Aktualnie najszybsze ładowarki dysponują mocą 350 kW. Umożliwiają napełnienie baterii Lotusa w 18 minut. Jeżeli wystarczy nam 80%, to wystarczy 12 minut.

Cena auta powinna wynosić ok. 2 mln euro. Ma powstać tylko 130 egzemplarzy… Popyt na pewno przerośnie podaż…

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

1 komentarz

  1. Avatar

    Mam nadzieję, że hybrydy w końcu wyprą samochody spalinowe, ale potrwa to co najmniej dziesięciolecia. Chociaż na pewno będziemy tęsknić za mruczeniem silników. W elektrycznych to nie to samo 😉

Skomentuj artykuł