Legendy motoryzacji: Lotus Esprit (1976-2004) - NaMasce

Legendy motoryzacji: Lotus Esprit (1976-2004)

1

Czy niewielka firma z brytyjskiego Norfolk może stworzyć samochód, który bez kompleksów stanie do walki z finezyjnymi maszynami włoskimi i imponującymi precyzją wytworami niemieckiej inżynierii? Czemu nie! W końcu Lotus już nie raz udowadniał, że jest prawdziwym specjalistą w dziedzinie samochodów sportowych. Najlepszym przykładem jest niezapomniany Esprit, który jest bohaterem kolejnej opowieści z cyklu „Legendy motoryzacji”.

lotus_esprit_6

Następca starzejącego się modelu Europa pierwotnie zadebiutował jako designerskie studium podczas odbywającego się w 1972 roku salonu samochodowego w Turynie. Zgodnie z obowiązującymi wówczas trendami, zaprojektowane przez Giugiaro nadwozie wykonane z włókna szklanego przyjęło kształt klina. Późniejsza wersja produkcyjna miała mniejszy rozstaw osi, ale oprócz tej i paru innych, mniejszych korekt była wiernym odzwierciedleniem konceptu. Samochód oficjalnie pokazano szerszej publiczności w 1975 roku podczas salonu samochodowego w Paryżu, gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Co ciekawe, pierwotnie nowy Lotus miał nazywać się … Kiwi. Ostatecznie wygrała jednak tradycja i samochód podobnie jak inne modele marki zyskał oznaczenie zaczynające się na literę E. Tak właśnie narodził się Esprit.

lotus_esprit_2

Według wstępnych założeń model miał być mniej kłopotliwy eksploatacji i bardziej przystępny niż typowe supersamochody. Rzeczywistość nieco zweryfikowała te założenia, ale sportowy Lotus w porównaniu z konkurencją i tak nie był przesadnie drogi. Samochód zgodnie z przewidywaniami ucieleśniał obsesyjną wręcz mantrę Colina Chapmana („Uprość, i nadaj lekkości”), co wymagało od konstruktorów stosowania daleko posuniętych kompromisów. Z tego powodu (oraz kwestii finansowych…) Esprit stanowił ładnie upakowany zlepek części znanych z innych samochodów – skrzynia biegów montowana w układzie transaxle pochodziła z Citroena SM (później zastąpiona przez konstrukcję Renault), tylne światła z Fiata X1/9 i Rovera SD1, a klamki do 1994 roku były identyczne jak te z… Morissa Mariny czy Austina Allegro. Pozostałe elementy (w tym wyposażenie wnętrza) również hurtowo wybierano z magazynów British Leyland czy (szczególnie w późniejszych latach) GM. Mimo to ta nietypowa motoryzacyjna układanka sprawowała się świetnie… o ile tylko miała na to ochotę – samochody rodem z Norfolk nigdy nie słynęły bowiem z ponadprzeciętnej trwałości czy jakości wykonania. W końcu żartobliwe tłumaczenie nazwy marki jako „Lots of trouble, usually serious” (wiele problemów, zazwyczaj poważnych) nie wzięło się tylko ze zwykłej złośliwości…

lotus_esprit_3

Rakiet(k)a z Norfolk

Pod pięknym nadwoziem Esprita kryło się kolejne rozczarowanie – samochód co prawda był napędzany przez nowoczesną (dwa wałki rozrządu i 16 zaworów), umieszczoną centralnie czterocylindrową jednostkę o pojemności dwóch litrów, ale wyraźnie brakowało mu mocy – 162 KM i 190 Nm po prostu nie robiło wielkiego wrażenia nawet na papierze. Przez swoją charakterystykę (budził się do życia dopiero w wysokim pasmie obrotów) motor dorobił się dość nietypowego przezwiska – Torqueless wonder (Cud pozbawiony momentu obrotowego). W efekcie Esprit był jednym z tych samochodów, które wyglądają na szybsze niż są w rzeczywistości – 8 sekund potrzebnych na sprint do 100 km/h i prędkość maksymalna wynosząca zaledwie 215 km/h to przecież wyniki niewiele lepsze od pierwszego Golfa GTI, a Esprit w końcu miał konkurować z najszybszymi samochodami świata. Swój prawdziwy potencjał topowy Lotus ujawniał jednak na zakrętach – często używany termin „ponadprzeciętne właściwości jezdne” wydaje się być stworzony specjalnie z myślą o samochodach brytyjskiej marki, które w trakcie pokonywania wiraży nie mają sobie równych.

Na zmodernizowany model S2 nie trzeba było długo czekać – pojawił się na rynku już w 1978 roku i oprócz delikatnego retuszu stylistycznego przyniósł wiele poprawek mechanicznych. Dwa lata później dotychczasowy motor został rozwiercony do pojemności 2.2 litra, dzięki czemu Esprit zyskał nieco wigoru. W tym samym czasie świat poznał wyjątkowego Esprita Essex Turbo – samochód stworzony na cześć sponsora brytyjskiego teamu F1 (Essex Petroleum) dzięki turbinie Garrett dołożonej do wspomnianego motoru 2.2 dysponował mocą 210 KM i do „setki” rozpędzał się w 6.1 sekundy. Oprócz dodatkowej mocy samochód zyskał rozbudowany bodykit stworzony przez Giugiaro, który poza zmianą walorów estetycznych miał za zadanie nieco poprawić aerodynamikę przy wyższych prędkościach. Ogółem powstało zaledwie 45 egzemplarzy, ale rozwiązania sprawdzone w tym wykorzystano w późniejszym Espricie Turbo.

lotus_esprit_14

Ciągła ewolucja receptą na sukces

Już w kwietniu 1981 roku pojawiła się kolejna generacja, znana jako S3. Największą z nowości było zunifikowanie konstrukcji podwozia poszczególnych odmian modelu (brytyjskie i eksportowe warianty modelu podstawowego oraz topowe Turbo różniły się wieloma elementami), co pozwoliło na obniżenie kosztów i przyspieszenie procesu produkcji. Okres wytwarzania tej wersji przypadł na najcięższe chwile Lotusa, który po śmierci Colina Chapmana tonął w coraz większych długach. Światełkiem w tunelu okazało się dopiero przejęcie marki przez GM w 1986 roku. Wkrótce po tym wydarzeniu zadebiutował odświeżony przez Petera Stevensa Esprit – samochód znany pod kryptonimem X180 został nieco wydłużony, a ostro ciosane linie zostały złagodzone. Lifting okazał się udany – nawet sam Giugiaro z aprobatą wypowiadał się na temat jego końcowych rezultatów. Sporo zmian zaszło również pod „skorupą” – sztywność samochodu wzrosła o 22% dzięki zastosowaniu wzmocnień z kevlaru. W 1989 roku Esprit doczekał się wielopunktowego wtrysku paliwa, który w topowych wersjach pozwalał na wyciśnięcie nawet 300 KM.

lotus_esprit_12

Mariaż Lotusa z GM nie trwał długo, bo już w 1993 roku walczący z własnymi problemami natury finansowej amerykański gigant zdecydował się pozbyć marki – ostatecznie trafiła w ręce Malezyjczyków z Protona. W tym samym czasie zadebiutował przeprojektowany zgodnie z duchem lat 90-tych przez Juliana Thomsona Esprit S4 – samochód został znacznie zaokrąglony, w oczy rzucały się również nowe zderzaki i poszerzone nadkola. Sporym wydarzeniem stało się też wprowadzenie wspomagania kierownicy. Teoretycznie S4 miał być ostatnim wcieleniem modelu, ale przerwanie projektu samochodu z silnikiem umieszczonym z przodu sprawiło, że jego kariera uległa przedłużeniu. Trzy lata później Esprit wreszcie doczekał się silnika na jaki zasługiwał od samego początku – model otrzymał w spadku po wspomnianym wcześniej projekcie następcy 3,5 litrowy motor V8, który wspomagany był przez dwie turbosprężarki Garrett. Silnik osiągał moc 350 KM – chociaż w fazie prototypowej rozwijał ok. 500 KM, to w wyniku uzasadnionej obawy o trwałość skrzyni biegów zdecydowano się go osłabić. Mimo to w leciutkim nadwoziu nowy silnik spisywał się świetnie – 4,3 sekundy do „setki” i prędkość maksymalna sięgająca 285 km/h w połączeniu tradycyjnie wyśmienitym prowadzeniem gwarantowały niezapomniane wrażenia. W tej postaci model przetrwał aż do 2004 roku, kiedy po 28 latach od debiutu zdecydowano się posłać Esprita na zasłużoną emeryturę – ogółem powstało 10,675 egzemplarzy jednego z najszybszych samochodów z Norfolk.

lotus_esprit_21

Gwiazda filmów, gier i groźny rywal na torze

Sporą cześć swojej międzynarodowej sławy Esprit zawdzięcza udziałowi w filmach o najsłynniejszym szpiegu świata – Jamesie Bondzie. Legenda głosi, że kiedy producenci serii opowiadającej o przygodach agenta 007 poszukiwali nowego samochodu do „Szpiega, który mnie kochał”, ówczesny PR-owiec Lotusa, Don McLoughlin postanowił ich przekonać do dokonania słusznego wyboru w bardzo nietypowy sposób. Pozbawiony jakichkolwiek oznaczeń prototypowy Esprit został przez niego zaparkowany tuż pod siedzibą producentów. Kiedy po kilku godzinach wrócił do otoczonego przez filmowców samochodu, mimo lawiny pytań spokojnie otworzył drzwi, a następnie.. bez słowa odjechał. Po tym wydarzeniu twórcy Bonda sami zgłosili się do Lotusa, oferując modelowi rolę w filmie. I to jaką. W filmie Esprit prowadzony przez Rogera Moore’a bierze udział w efektownym wyścigu z helikopterem, a w kulminacyjnym momencie staje się łodzią podwodną. Esprit Essex Turbo pojawił się również w kolejnej części pt. „Tylko dla twoich oczu”. Cenny czas na złotym ekranie spędził również Esprit z przełomu lat 80 i 90-tych, który pojawił się m.in. w Pretty Woman, Nagim Instynkcie (jeździła nim Catherine Thrammel) i w Żółtodziobie reżyserowanym przez Clinta Eastwooda. Fani interaktywnej rozrywki z łezką w oku będą zapewne wspominali długie godziny spędzone przed wydanymi w latach 90-tych m.in. na popularną Amigę tytułami z serii „Lotus”, gdzie zadaniem gracza była wygrana z komputerowymi przeciwnikami lub zaliczenie „checkpointa” ułamki sekund przed upływem czasu…

https://www.youtube.com/watch?v=_p272EvG_U8

Wyścigowa kariera Esprita na dobre ruszyła dopiero w latach 90-tych – wcześniej dla marki najważniejsze były starty w F1. Samochód odnosił jednak sukcesy w rękach prywatnych teamów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Kiedy Lotus wreszcie na poważnie zainteresował się poczynaniami Esprita, niemal od razu powstała zbudowana z myślą o torowej rywalizacji specjalna wersja X180R (w Europie jego odpowiednikiem był model Sport 300). W 1995 roku zbudowany na jego bazie model wystartował w klasie GT2 w czterogodzinnym wyścigu na torze Donington w ramach serii BPR. Okazało się, że Esprit nie tylko pozostawił w pokonanym polu klasową konkurencję – dotrzymywał kroku nawet topowym McLarenom F1 GTR, dopóki z rywalizacji nie wykluczyła go awaria. Na fali obiecujących wyników stworzono mającego konkurować w najwyższej klasie Esprita GT1, który miał naprawdę ogromny potencjał na namieszanie w stawce. Motor V8 wzmocniony do 550 KM w połączeniu z zaledwie 900 kg wagi stanowił zabójczą mieszankę, czemu wyraz dawały dobre wyniki w trakcie kwalifikacji. Ostatecznie z ambitnych planów nic nie wyszło, bo samochód mimo kolejnych usprawnień trapiły ciągłe awarie układu napędowego. Zmiana regulaminu na sezon 97’ sprawiła, że Lotus stracił zainteresowanie modelem i rozwijał wyścigówkę na bazie Elise. Esprit GT1 trafił w ręce prywatnych teamów, które po stosownych modyfikacjach wystawiały go w słabszych kategoriach.

lotus_esprit_16

Podobnie jak ma to miejsce w przypadku wina, Esprit z każdym rokiem stawał się coraz lepszy. Wieloletnie modyfikacje pozwoliły wreszcie uwolnić pełen potencjał drzemiący w konstrukcji. Nietuzinkowy Lotus okazał się samochodem niesamowicie długowiecznym i nawet dziś prezentuje się znakomicie. To prawdziwa ikona brytyjskiej motoryzacji i jeden z tych samochodów, który dla wielu wciąż jest niespełnionym marzeniem z czasów dzieciństwa.

 

Autor: Daniel Banaś

Zdjęcia: Lotus

Udostępnij.

O autorze

1 komentarz

Skomentuj artykuł