Kia Venga 1,4 DOHC - Bez kompleksów - NaMasce

Kia Venga 1,4 DOHC – Bez kompleksów

0

Gdyby mi ktoś 10 lat temu powiedział, że będę chwalił auto ze stajni Kia, pewnie byłbym, delikatnie mówiąc, rozbawiony. Jednak czasy się zmieniły. Koreańczycy robią auta, które w niczym nie ustępują europejskim odpowiednikom. Inna sprawa, że w przypadku Kii Vengi koreańskiej myśli stylistycznej i technicznej jest tyle co w… plakietce z logo.

Kia pełną garścią czerpie od swojego większego brata, Hyundaia. To widać, słychać i czuć. Venga to nic innego, jak Hyundai iX20. Powstała w europejskim centrum stylistycznym marki we Frankfurcie. I tak jak Hyundai, nie ma kompleksów…

 

Karoseria
Venga jest kwintesencją mieszczucha. Dwubryłowa sylwetka, typowa dla każdego kompaktowego minivana, za to ze sporą dawką indywidualizmu, robi doskonałe wrażenie. Krótki, ale masywny przód nadaje autu charakteru. Dzięki skośnym, zachodzącym dość daleko na błotniki i maskę reflektorom, wąskiemu, ciekawie wystylizowanemu wlotowi powietrza oraz dużej przedniej szybie, samochód sprawia wrażenie dynamicznego.

 

Tył auta, dorównuje nowoczesnością przedniej części karoserii i robi równie dobre wrażenie. Ciekawie zaprojektowane przetłoczenie udające spojler i linia tylnych świateł sprawiają wrażenie lekkości. Sportowego charakteru zaś nadaje wyglądający nieco jak dyfuzor pas ciemnego plastiku pod zderzakiem. Może nie jest to wszystko stylistycznym majstersztykiem, ale wygląda naprawdę ciekawie. Na tyle ciekawie, że za wygląd, wystawiamy Vendze ocenę celującą!

 

Wnętrze
Wnętrze auta jest zaskakująco przestronne. Nie brakuje miejsca ani na głowy, ani na kolana. I to nie tylko z przodu, ale także na tylnej ławce, nota bene bardzo wygodnej. Zajęcie miejsca w kabinie ułatwiają szeroko otwierane drzwi. Auto wygodnie przewozi 4 osoby nawet o ponadstandardowych gabarytach. Ale nawet pięć osób, na niezbyt długim dystansie, może podróżować autem w miarę wygodnie. Dotyczy to także osoby, której wypadnie siedzieć na środku tylnej kanapy.

 

Bagażnik auta jest jednym z najbardziej pojemnych w klasie i zmieści (standardowo) 422 litry. Jeżeli standardowe litry nie wystarczają, to dzięki dwupoziomowej podłodze bagażnika można szybko i łatwo zwiększyć jej pojemność do 552 litrów.

 

Ponadto obie części tylnej dzielonej kanapy można, niezależnie od siebie, przesuwać do przodu o 130 mm albo złożyć, korzystając z funkcji Fold & Dive. Powstaje wtedy całkowicie płaska podłoga ładunkowa bez potrzeby upychania zagłówków tylnych oparć. Po złożeniu obu siedzeń pojemność bagażowa zwiększa się do prawie 1500 litrów.
Za walory praktyczne, ocena bardzo dobra z minusem. Za co minus? We wnętrzu jest wprawdzie estetycznie i przestronnie, ale strasznie monotonnie. Nieco dziwi, że styliści nie zdecydowali się jakimś kolorowym elementem złamać hektarów szarości na desce i podszybiu. Szkoda, bo zarówno jakość plastików jak i precyzja montażu stoją na bardzo wysokim poziomie.

 

Technika
Venga, paradoksalnie, sprawia wrażenie samochodu mniejszego niż jest. A to naprawdę spore auto. Mierzy bowiem 4070 mm długości, 1765 szerokości i 1600 wysokości. Rozstaw osi wynosi natomiast 2615 mm, a waga 1268 kg.

 

Testowe auto napędzała najmniejsza w gamie jednostka napędowa o pojemności 1,4 litra zasilana etyliną. Moc, 90 KM i maksymalny moment obrotowy wynoszący 137 Nm nie zapierają tchu w piersiach, ale do bezpiecznej jazdy i wyprzedzania bez większego stresu, wystarczą. Mogłoby być lepiej, ale… Niestety, w lepszym wykorzystaniu w sumie, nie najmniejszej mocy nie pomaga 5-przekładniowa skrzynia biegów. W niektórych modelach Vengi, Kia montuje skrzynie 6-biegową. Moim zdaniem to błąd, że taka przekładnia nie pojawia się we wszystkich modelach Vengi. Uspokoiłaby nieco „rozemocjonowany” silnik i obniżyła spalanie. A to w testowy aucie było omalże identyczne jak dane katalogowe i wynosiło około 7 litrów w mieście, 5,5 na trasie i 6,0 w cyklu mieszanym. Za technikę i gabaryty ocena dobra z dużym plusem.

 

Wrażenia z jazdy
Auto prowadzi się lekko i precyzyjnie. Konstruktorzy nie zdecydowali się na techniczną dezynwolturę i postanowili zawiesić Vengę na tradycyjnych „makpersonach”oraz belce skrętnej i? I… sprawdza się.

 

Jakość amortyzacji jest także lepiej niż dobra. Do wnętrza auta nie dochodzą odgłosy pracy „amorów” i sprężyn. Auto wybiera nierówności spokojnie i bez narowów. Nawet „potirowe” koleiny nie są go w stanie wytracić z zadanego toru jazdy. W zakręty Venga wpisuje się z godnością większego auta. Nie stwierdziliśmy nadmiernych tendencji do -pod ani nadsterowności. Czyli, jest dobrze a nawet lepiej niż dobrze Za wrażenia z jazdy, ocena bardzo dobra z plusem.

 

Okiem przedsiębiorcy
Venga to auto idealne zarówno dla indywidualnego nabywcy jak i dla flot. Jest stosunkowo tanie (od 39 900 złotych do 67 000 złotych), pakowne i ekonomiczne. Wszystko wskazuje też na to, że zachowa w miarę wysoką wartość rezydualną.

 

Zakup Vengi najłatwiej sfinansować dzięki Kia Finance. Obecnie proponowane są trzy rodzaje kredytu: 50/50, 3×33 z wpłatą własną 33% i Niski %, bez wpłaty własnej.

 

KIA Leasing to dodatkowo 3,5 % rabatu przy zakupie auta. Okres leasingu od 24 do 60 miesięcy z wplata własną już od 0%. Zarówno kredyty jak i leasing dotyczą aut z rocznika 2012 oraz 2013.

 

Podsumowanie
O Kii Vendze można powiedzieć z cała odpowiedzialnością, że to dobre auto. W naszym redakcyjnym teście otrzymało ocenę bardzo dobrą. I to bez naciągania. Czy zdecydowalibyśmy się polecić to auto? Zdecydowanie TAK. I to bez strachu! Jeżeli nas coś rozczarowało to tylko… pozytywnie. Zresztą od dawna już twierdzimy, że koreańskie auta przestały być wdzięcznym tematem do dziennikarskich żartów. Koreańczycy tworzą swoje centra stylistyczne w Europie. Zatrudniają najlepszych stylistów, trzymają wysoki poziom jakości. Depczą po piętach najlepszym producentom ze Starego Kontynentu. To taki znak czasu…

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł