GP Australii - podsumowanie | NaMasce

GP Australii – podsumowanie

0

Grand Prix Australii już za nami. Otwarcie sezonu F1 okazało się wyjątkowo udane dla ekipy Mercedesa. Ku zaskoczeniu wielu, pierwsze miejsce zgarnął Valtteri Bottas.

Na drugim stopniu podium znalazł się natomiast jego kolega z zespołu, Lewis Hamilton. „Pudło” zamknął Max Verstappen (Red Bull). Sebastian Vettel i Charles Leclerc (teamu Ferrari) zajęli odpowiednio czwarte i piąte miejsce. Sporą niespodzianką jest szósta pozycja Kevina Magnussena (Haas Ferrari). Kolejne miejsca w TOP 10 przypadły odpowiednio Raikkonenowi (Alfa Romeo), Strollowi (Racing Point) i Kvyatowi (Toro Rosso).

Trzech kierowców nie ukończyło wyścigu: Grosjean (Haas), Sainz (McLaren) i Ricciardo (Renault). Ten ostatni już na pierwszej prostej stracił przednie skrzydło i poważnie uszkodził bolid. Z kolei reprezentant McLarena musiał zmierzyć się z pożarem swojej maszyny.

Jak można było się domyślać, był to też słaby początek dla Williamsa. Russel ukończył wyścig na szesnastej (dwa okrążenia straty), a Kubica na siedemnastej pozycji (trzy okrążenia straty). Polak, podobnie jak Ricciardo musiał zjechać do boksu już na pierwszym okrążeniu, bo doszło do kontaktu z autem Red Bulla, co doprowadziło do uszkodzenia skrzydła. Strata po pierwszych okrążeniach wynosiła już minutę.

Potem nie było łatwiej. Robert stracił nawet prawe lusterko (na trzecim okrążeniu), którego szkło samo z siebie odpadło… Tego chyba nikt się nie spodziewał. Jest to jednak pewien symbol, który pokazuje z jakim bolidem Polak ma do czynienia. George ma nieco lepszą maszynę, ale jego wewnętrzny zespół też jest na etapie szukania właściwych rozwiązań, które pozwolą na bycie konkurencyjnym. Kierowcy prowadzeni są więc dwutorowo, by szybciej znaleźć optimum i odpowiednie ustawienia samochodów. Niestety, dzieje się to kosztem wyścigów.

Mimo tego, Robert nie jest negatywnie nastawiony i spodziewał się takich rezultatów – sam je przewidywał. Williams potrzebuje więc czasu na… wszystko: części zamienne, konfiguracje bolidów, strategię i wiele innych czynników, które powinny być rozstrzygnięte przed startem sezonu..

Pozostaje mieć nadzieję, że inżynierowie znajdą właściwą ścieżkę i obaj kierowcy będą mogli w końcu potraktować wyścig we właściwy sposób. Wszyscy chcielibyśmy, żeby maszyna Roberta nie była „prowizorką”. Zmiany będą wprowadzane na bieżąco i można się ich spodziewać już w kolejnym wyścigu, ale nadrobienie tak dużych zaległości z pewnością nie będzie możliwe w początkowej fazie sezonu.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł