Czy zakup SUV-a ma sens? - NaMasce

Czy zakup SUV-a ma sens?

0

Wkradły się do gam niemal wszystkich producentów zajmujących się sprzedażą samochodów. Cieszą się niezwykłą popularnością – i to na każdym istotnym rynku. Czy oferują coś więcej, niż „klasyczne” modele? Postarajmy się poszukać odpowiedzi…

SUV-y należą do aut udających terenówki. Z kolei crossovery to produkty, które chcą być jak SUV-y, ale tylko z wyglądu. Zagmatwane? Może na pierwszy rzut oka… W teorii, te pierwsze mają wykazywać się „jakąś” dzielnością w terenie. Nie chodzi o wymagający off-road, tylko swobodną jazdę z daleka od asfaltu. Te drugie, choć ich sylwetki wiele obiecują, najlepiej czują się wtedy, gdy trzeba pokonać… duży krawężnik, a nie błotniste ścieżki. Różnice między tego typu pojazdami zaczynają jednak się zamazywać. Dlaczego? Większość klientów decyduje się bowiem na egzemplarze z napędem na jedną oś. Część marek nawet nie ma w ofercie innego rozwiązania (czyt. AWD). Jeśli ktoś chce/musi mieć choćby najprostsze 4×4, to nikt go nie przekona zwiększonym prześwitem czy elektronicznymi wspomagaczami, bo nie jest to wystarczające zastępstwo.

Przejdźmy do konkretów – jakość prowadzenia. Przykładowo, kompaktowy SUV nigdy nie będzie miał tak dobrych właściwości jezdnych, jak kompaktowy hatchback korzystający z tych samych lub zbliżonych podzespołów (mam tu na myśli samochody tej samej marki). Skąd ten wniosek? To proste, jak podstawy na zajęciach z fizyki. Wyżej położony środek ciężkości i wspomniany prześwit pozwalający na większe przechyły nadwozia utrudniają szybkie pokonywanie zakrętów. Słuszniejsze gabaryty stawiają natomiast większe opory powietrza i podnoszą masę własną. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że to także nie działa korzystnie na zachowanie auta.

Większe opory i masa to również wyższe zużycie paliwa. I tutaj dochodzimy do kwestii ekonomicznych. Poza kosztami na stacji paliw, dochodzą te związane z samym zakupem i częściami eksploatacyjnymi. W większości przypadków SUV-y są droższe – zarówno pod względem ceny, jak i kosztów serwisowania. A to powinien być dość mocny argument dla potencjalnych nabywców.

Idźmy dalej. Może SUV będzie bardziej praktyczny? Tutaj też możemy mieć wątpliwości. Jeśli zestawimy go z kombi pochodzącym z tej samej stajni i tego samego segmentu, to trudno o większy bagażnik czy przewagę w dziedzinie przestronności przy podobnym rozstawie osi – chyba że nad głowami. Taki argument nie wszystkich jednak przekona…

Czy to oznacza, że te auta są we wszystkim gorsze? Oczywiście, że nie. Zwróćcie uwagę na wygodę wsiadania. Znaczna część tego typu modeli ma osłonięte progi i wyżej umieszczone fotele, co sprawia, że łatwiej zajmuje się miejsce w kabinie i można zapomnieć o brudnych nogawkach. Wysoka pozycja za kierownicą wpływa na lepszą widoczność, podobnie zresztą jak rozsądniejsze rozmiary przeszkleń (szczególnie bocznych). W tym miejscu możemy też dopisać poczucie bezpieczeństwa. W SUV-ach zwykły kierowca może czuć się znacznie pewniej i tak zazwyczaj jest.

Jest jeszcze jedna rzecz – chyba kluczowa. Taka, która unicestwia wszystkie „ale”. Cóż to takiego? Gust, po prostu. Europejczycy (w tym Polacy) coraz rzadziej stawiają na piedestale litraż bagażnika, cenę czy właściwości jezdne. Jeśli wpisują się one w pewien (własny) standard, to część z nas nie wymaga niczego więcej. Klientów bardzo często przyciąga design samochodu. Właśnie ten aspekt bywa pierwszym bodźcem do zakupu. Brzmi niewiarygodnie? Jeśli tak, to spójrzcie ile osób kupuje nowe modele w przedsprzedaży – bez przejażdżki czy bliższego kontaktu. Czasem nawet przez internet. I nie musi to być limitowana edycja.

To też pokazuje, że nie każdy tworzy tabelki „za i przeciw”, by wybrać ten model, który zaoferuje największą liczbę zalet. Czasem wystarczy tylko jedna, ale w pełni przekonująca. I tak też jest z SUV-ami. Nie są ani lepsze, ani tańsze od klasycznych modeli na których najczęściej bazują, ale trafiają w aktualne gusta i trendy, a do tego można je szeroko personalizować, dlatego ich wpływ rynkowy przez najbliższe lata będzie tylko rosnąć. Ja jednak pozostanę motoryzacyjnym dinozaurem…

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł