Citroen Berlingo XL 1.5 BlueHDi EAT8 Shine - Więcej możliwości - NaMasce

Citroen Berlingo XL 1.5 BlueHDi EAT8 Shine – Więcej możliwości

0

Wizja samochodu rodzinnego zmienia się wraz z trendami rynkowymi. Teraz tę rolę pełnią przede wszystkim SUV-y. Jak można się domyślać, minivany są w odwrocie. A co z kombivanami? Paradoksalnie, producenci którzy je oferują, nie zamierzają zmieniać ich charakteru czy usuwać z oferty. I dobrze, bo nie ma na rynku równie wszechstronnych samochodów, które nie muszą niczego udawać. Poza tym, stają się coraz bardziej dopracowane, czego dobrym przykładem może być najnowsze wcielenie Berlingo.

Karoseria
Propozycja Citroena jest jednym z trojaczków grupy PSA. Te same geny mają Peugeot Rifter i Opel Combo Life, ale to właśnie auto z szewronami jest najbardziej charakterystyczne. Z przodu dominuje obły zderzak, w który wkomponowano grill, kafelkowe reflektory z ciemnym wypełnieniem , chromy, listwy ledowe do jazdy dziennej i halogeny w pomarańczowych ramkach. Z tyłu znajdziemy pionowe lampy, bardzo szeroką klapę, dodatkową osłonę i szybę z przyciętymi rogami. W tej części karoserii nowe Berlingo bardzo przypomina to poprzednie, co na szczęście nie jest wadą.

Profil auta zdobią natomiast panele airbump. Nie są one wykonane z tego samego materiału, co w Cactusie (mają znacznie twardszą fakturę). Poza tym, nie rzucają się równie bardzo w oczy. Całkiem przyjemną całość uzupełniają ciekawie wyglądające felgi aluminiowe. Warto dodać, że prezentowany Citroen jest dostępny w dwóch wersjach nadwoziowych: M (standardowej) i XL. W teście bierze udział ta większa, co da się zauważyć po wyraźnie zwiększonym rozstawie osi.

Wnętrze
W środku jest bardzo przyjemnie. Użytkowe pochodzenie francuskiego samochodu mogą zdradzać dość twarde materiały, ale nie można narzekać na ich spasowanie (stoi na wysokim poziomie). Ponadto, dobre wrażenie sprawiają wstawki kolorystyczne, które ożywiają kabinę. W tym przypadku są to zielone elementy paneli drzwiowych i kokpitu oraz wielokolorowa tapicerka. No właśnie, kokpit – jest naprawdę fajny. Projekt nie wydaje się przypadkowy czy toporny, a poza tym jest naprawdę ergonomiczny.

Zestaw wskaźników możemy nazwać klasycznym. Pomiędzy analogowymi, czytelnymi zegarami znalazł się bowiem komputer pokładowy, a także tarcze poziomu paliwa i temperatury. Z kolei na podszybiu jest wyświetlacz head-up. Konsolę centralną tworzy natomiast ekran multimedialny i panel automatycznej klimatyzacji. Oba elementy są bardzo łatwe w obsłudze, dlatego nie trzeba ogromnego zaangażowania, by wszystko okiełznać. Brakuje tylko podświetlenia przycisków regulacji temperatury, co nieco przeszkadza po zmroku. Ciekawostką jest pokrętło, które zastąpiło klasyczny drążek skrzyni biegów. Okazuje się, że to wygodne rozwiązanie. Na uwagę zasługują również wszechobecne półki, schowki i wnęki pozwalające na rozlokowanie ekwipunku.

Fotele osadzono wysoko, co nie jest zaskoczeniem. Na szczęście, nie siedzi się na nich jak na twardym krześle. Mają duży zakres regulacji, są dobrze wyprofilowane i całkiem duże. Wielogodzinna podróż nie stanowi więc najmniejszego problemu dla kręgosłupów. Za przesuwnymi drzwiami znajdziemy drugi rząd siedzeń, w którym wygospodarowano trzy miejsca tej samej wielkości. Nie można mieć zastrzeżeń do ich gabarytów choć zabrakło nieco większego kąta pochylenia oparcia. Przestrzeni jest jednak od groma – szczególnie nad głowami.

W wersji przedłużonej możemy mieć także trzeci rząd siedzeń, ale… nie musimy. Rezygnując z tej opcji, klient otrzymuje w zamian przepastny bagażnik. W standardowym ustawieniu oferuje aż 850 litrów – do półki. Składając tylne miejsca, jego możliwości rosną do 2693 litrów. Tak duża przestrzeń przyda się z pewnością rodzinom z małymi dziećmi oraz przedsiębiorcom, którzy muszą przewozić sporo towaru. Na pochwałę zasługują wielki otwór załadunkowy i wyjątkowo nisko poprowadzony próg. Trzeba jedynie pamiętać, że klapa ma słuszne gabaryty i przed otwarciem należy sprawdzić, czy jest za nią wystarczająco dużo miejsca.

Technologia
Pod maską Berlingo mogą pracować 1,2-litrowy benzyniak (110 KM) z rodziny PureTech lub 1,5-litrowy diesel występujący w dwóch wariantach: 100- i 130-konnym. Los chciał, bym otrzymał kluczyk do egzemplarza z najmocniejszą jednostką. W tym przypadku jest ona zintegrowana z 8-biegowym automatem. Spore stado koni i przyzwoity moment (300 Nm) sprawiają, że nie ma mowy o byciu zawalidrogą. Przyspieszenie do pierwszej setki 1,5-tonowego kombivana wynosi około 12 sekund. Prędkość maksymalna to natomiast ponad 180 km/h. Czego chcieć więcej? No jasne, że niskiego zużycia paliwa. I… nie ma powodów do rozczarowań. W cyklu mieszanym udało mi się uzyskać 6,5 litra, a znaczną część testu odbyłem po miejskich arteriach.

Wrażenia z jazdy
Wszyscy wiemy, że tego typu auta lubią przechylać się na boki i skutecznie niwelują jakikolwiek temperament kierowcy. Okazuje się jednak, że Berlingo to całkiem zwarty sprzęt, jak na ten gatunek. Owszem, zawieszenie ma sporą tolerancję, ale „bujanie” jest wyraźnie mniejsze, niż w poprzedniku. Poza tym, układ kierowniczy wykazuje się naprawdę przyzwoitym poziomem precyzji, dlatego nie ma problemów z wyczuciem bieżącego położenia kół. Należy w tym miejscu dodać, że jakość tłumienia nierówności jest przyzwoita – to samo dotyczy wyciszenia (do 140 km/h).

Diesel BlueHDi oraz 8-biegowy automat to bardzo dobre połączenie – nie tylko na papierze. Jednostka fajnie współgra ze skrzynią i nie ma mowy o jakichkolwiek przejawach braku kultury. Dotyczy to zarówno rozgrzanego, jak zimnego układu. Automat bardzo płynnie zmienia przełożenia i szybko reaguje na gwałtowne wciśnięcie pedału gazu. Co ciekawe, możemy skorzystać z łopatek umieszczonych za kierownicą. Nie wiem, czy ktokolwiek w takim aucie będzie miał na to ochotę, ale muszę przyznać, że w tym systemie też można liczyć na szybkie działanie.

Mimo naprawdę znacznych gabarytów (4,75 metra długości, 1,84 metra wysokości i 2,1 metra szerokości z rozłożonymi lusterkami), manewrowanie tym autem nie wywołuje najmniejszych obaw. Siedzi się wysoko, przeszklenia są bardzo duże, a zwisy karoserii – krótkie. Nie brakuje też wspomagaczy pod postacią czujników parkowania i kamery cofania. Co istotne, jest też wielu innych asystentów, wśród których znajdziemy m.in.: monitorowanie martwego pola w lusterkach, rozpoznawanie znaków, system aktywnego hamowania i ostrzegania przed kolizją, korygowanie toru jazdy (i ostrzeganie przed niezamierzonym zjechaniem z pasa ruchu) oraz aktywny tempomat.

Okiem przedsiębiorcy
Bazowe Berlingo kosztuje 61 900 zł. Taka wartość pozwala na zakup egzemplarza ze 110-konnym silnikiem benzynowym, 6-biegową skrzynią manualną i podstawowym wyposażeniem (Live). Testowana sztuka to propozycja, która znajduje się z drugiej strony cennika. Ma topowe wyposażenie (Shine) i najdroższy zespół napędowy. Cena? 104 800 zł – bez opcji dodatkowych, rzecz jasna.

Polski oddział Citroena ma bogaty wachlarz finansowania. Jednym z jego fundamentów jest oczywiście kredyt z umową na okres od 6 do 96 miesięcy. Marka promuje także pożyczki z ratami balonowymi oraz klasyczne warianty: 2×50%, 3×33% i 4×25%. Dla firm przygotowano leasing z umową na okres od 24 do 60 miesięcy, czynszem inicjalnym od 1 zł do 45% ceny pojazdu i stałą lub zmienną stopą oprocentowania. Formą, która nabiera popularności jest natomiast wynajem długoterminowy, który nie wymaga opłaty wstępnej i skupia się na zapłacie za realne zużycie pojazdu, a nie spłatę całej jego wartości.

Podsumowanie
Kombivany zawsze były wszechstronne, ale nigdy nie oferowały tak bogatego wyposażenia z zakresów komfortu i bezpieczeństwa. Berlingo można śmiało polecić rodzinom, które nie chcą dopłacać do SUV-a i przedsiębiorcom szukającym czegoś więcej niż auta użytkowego.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.1 8.1

Kombivany zawsze były wszechstronne, ale nigdy nie oferowały tak bogatego wyposażenia z zakresów komfortu i bezpieczeństwa. Berlingo można śmiało polecić rodzinom, które nie chcą dopłacać do SUV-a i przedsiębiorcom szukającym czegoś więcej niż auta użytkowego.

  • 8.1
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł