Chevrolet Malibu 2.0D LTZ - duży, ładny, przestronny - NaMasce

Chevrolet Malibu 2.0D LTZ – duży, ładny, przestronny

1

Malibu to piękne plaże i drink o lekko kokosowym posmaku. Malibu to do 1964 roku jedna z ikon amerykańskiej motoryzacji. Czy obecnie oferowany Chevrolet Malibu ma coś wspólnego z tamtym autem? Pewnie tylko nazwę! Możliwe, ale czy jest przez to gorszy? Tamten Malibu był typowym amerykańskim kredensem na kołach. Ten, reaktywowany po 14 latach przerwy, w 1997 miał stać się Chevroletem globalnym i uzupełnić gamę o auto zbliżone wielkością i wyposażeniem do segmentu E, zastępując tym samym kiepsko sprzedającą się Evandę.

Z zewnątrz…
To, co pierwsze rzuca się w oczy, to imponujące gabaryty auta. Oparte na platformie Opla Insignii Malibu, bez kilku milimetrów ma 4,9 m długości! Tak, jest dłuższe niż Skoda Superb! Ma za to identyczny jak „siostrzany” Opel rozstaw osi.

 

Z przodu Malibu nie wyróżnia się, poza gabarytami oczywiście, z gamy Chevroleta. Ten sam duży, dzielony grill, te same lampy, elementy stylistyczne. Innymi słowy, powszechna unifikacja z pozostałymi autami marki. Szczerze mówiąc, wolałbym jednak, aby flagowe auto nieco różniło się od pozostałych modeli producenta.

 

Z boku, auto wygląda jak… typowy sedan. Z tym że zdecydowanie większy od konkurencji. Czasem, duże auto to zachwiane proporcje. Nie w przypadku Malibu. Jest bardzo foremny, naprawdę przyjemny dla oka. Nawet dla tych, którzy sedanów nie lubią.

 

Patrząc na tył auta, bez trudu doszukamy się nawiązania do kultowego Chevy Camaro. Tak, lampy w Malibu i linia przetłoczeń na imponującym wielkością kufrze bagażnika to elementy stylistyki przywodzące na myśl jeden z najbardziej znanych muscle cars.

 

… i w środku
Auto imponuje wielkością nie tylko na zewnątrz. Także wewnątrz jest niczym sala balowa. Malibu pozwala na transport w komfortowych warunkach 4 osób i dziecka. W aucie, bez problemu, nawet w długą podróż, mogą wyruszyć osoby o „ponadstandardowym” wzroście. Nawet w kapeluszach…Także nasz bagaż zazna komfortu. W bagażniku jest bowiem miejsce na 545 litrów „cargo”. To więcej niż sporo.

 

Tak jak większość aut z amerykańskimi koneksjami Malibu zaskakuje twardym plastikiem na desce i podszybiu. Oczywiście, jego jakość nie budzi naszych zastrzeżeń, ale skoro można było miękki i sprężysty zamontować na drzwiach to pewnie dałoby się i na desce. Reszta materiałów, którymi wnętrze wykończono nie zaskakuje ani na plus ani na minus.

 

Z kolei zegary są ładne, czytelne i pomysłowo schowane w głębsze tunele. Pośrodku znajduje się wyświetlacz z podstawowymi funkcjami auta. Także panel środkowy z całym systemem audio i sterowaniem klimatyzacją prezentuje się ciekawie i jest ergonomiczny. Warto dodać, że auto wyposażono we wszechstronny system ze sterowaniem na kierownicy. Platforma umożliwia oczywiście podłączenie USB, Bluetooth i MP3. Ponadto w wersji LTZ pod 7-calowym kolorowym wyświetlaczem dotykowym umieszczono bardzo przemyślny schowek na telefon.

 

Dwa łyki arytmetyki
Jak już wspominałem wyżej, Malibu to duże auto. Mierzy 4865 mm długości, 1855 szerokości, 1465 wysokości. Przy rozstawie osi równym 2733 mm, robi wrażenie z zewnątrz jak i wewnątrz. Także waga auta jest niemała. 1539 kg to sporo jak na tę klasę auta.

 

Technologia
Chevrolet Malibu to auto przednionapędowe. W testowanym egzemplarzu pracuje 2-litrowy silnik Diesla, którego moc przenosi automatyczna, jednosprzęgłowa, sześciobiegowa skrzynia. Jednostka napędowa wspomagana turbosprężarką generuje 160 KM  przy 4000 obrotach. Maksymalny moment obrotowy – 350 Nm – auto uzyskuje od 1750 obrotów. Dzięki temu, nawet niezbyt szybka skrzynia doskonale daje sobie rade z wprawianiem w ruch Malibu.

 

Auto, według danych producenta powinno spalać około 8 litrów ON w mieście, 4,9 litra na trasie i 6 litrów średnio. Udało nam się zbliżyć do tych wyników. W naszym redakcyjnym teście, w realnym świecie auto spalało około 8,6 litra w mieście, nieco poniżej 6 litrów na trasie i 6,6 litra średnio.

 

Wrażenia z jazdy
Malibu prowadzi się pewnie. Przede wszystkim dzięki sztywnemu nadwoziu. Auto bardzo dobrze trzyma się drogi, dając kierowcy poczucie pełnej kontroli. Układ kierowniczy nieźle współpracuje ze sztywną konstrukcją nadwozia – zapewnia łatwe manewrowanie przy niskiej prędkości a także lepsze wyczucie auta podczas szybkiego pokonywania zakrętów.

 

Zarówno sprężyste zawieszenie jak i jakość wykonania auta sprawiają, że poziom hałasu, wibracji i drgań jest bardzo niski. Do wnętrza kokpitu, nawet w czasie jazdy po nierównych drogach nie dochodzą niepokojące odgłosy pracy wahaczy, amortyzatorów i sprężyn. Malibu z automatyczną skrzynia biegów rozpędza się do pierwszej setki w 9,7 sekundy i osiąga 212 km/h.

 

Okiem przedsiębiorcy
Ceny Malibu zaczynają się od około 92, a kończą na 122 tysiącach złotych. I trzeba je uznać za relatywnie niskie. Ceny konkurencji o podobnych gabarytach startują od około 100 tys. złotych.

 

Zakup lub leasing firmowy/indywidualny pomoże sfinansować Getin Bank, z którym Chevrolet Polska ma umowę finansową. O szczegóły trzeba pytać we własnym zakresie, ponieważ producent rozpatruje każdy przypadek indywidualnie.

 

Wszystkie nowe Chevrolety bez żadnych dodatkowych opłat objęte są: 2-letnią gwarancję bez limitu przebiegu lub 3-letnią gwarancję do 100 000 km przebiegu, 6-letnią gwarancją na perforację nadwozia, a także roczną pomocą drogową Chevrolet Roadside Assistance.

 

Podsumowanie
Jazda Chevroletem Malibu bardzo pozytywnie nas rozczarowała. Spodziewałem się nieco przyciężkiego, zeuropeizowanego Amerykanina. A zastałem duże, przestronne i pakowne auto, dobrze współpracujące z kierowcą. I o naprawdę zaskakująco ciekawym wyglądzie. Inne atuty? Na pewno cena. Auto jest tańsze od całej konkurencji. Czy lepsze? Tego nie wiem. Ale moim zdaniem warte swojej ceny.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

1 komentarz

  1. Obecnie kazde Malibu z rocznika 2013 mozna kupic z upustem…35tys zl!!!
    Tzn.ze najtansze wersje sa do wziecia za ok.70tys zl-bezkonkurencyjna oferta!

Skomentuj artykuł