Chevrolet Captiva 2.2 D A/T LTZ - przestronny i funkcjonalny - NaMasce

Chevrolet Captiva 2.2 D A/T LTZ – przestronny i funkcjonalny

0

Chevrolet Captiva, Koreańczyk z amerykańskimi aspiracjami – to nie brzmiało dobrze. Tymczasem z takiego połączenia zrobiła się jedna z najciekawszych propozycji na polskim rynku. Auto wprawdzie nie należy do gatunku „cena czyni cuda”, ale mimo wszystko jest nieco tańsze od konkurencji, nieco lepiej wyposażone, ma bardzo dobry silnik i… ciekawie wygląda.

 

Z zewnątrz…
Chevrolet Captiva przeszedł stosunkowo niedawno dość głęboki lifting. I bardzo dobrze. Pierwsza generacja auta po prostu brzydko się zestarzała. Teraz pierwszym elementem stylistycznym rzucającym się w oczy jest monstrualny grill, który już zyskał określenie „zdziwiony wieloryb”. Nie ma w tym jednak nic złośliwego. Nowy przód jest imponujący i nawet jeżeli komuś nie podoba się cała reszta, to pierwsze wrażenie i tak to „przykryje”.

 

Auto jest typowym SUV-em, ma dwubryłową budowę. Okazała maska kryje spory silnik (o tym za chwilę). Dalej jest równie okazała część pasażerska. W sumie, żadnych cudów, ale też bez udziwnień. Jest ładnie, a przez całkiem słuszne wymiary, także majestatycznie. Captiva nie jest bowiem żadnym tam SUV-em kompaktowym. To mierzące sporo ponad 4,5 metra, potężne, 5-osobowe (7-osobowe w opcji) auto na drogę i w lekki teren.

 

… i w środku
W środku „po lifcie” też nieco się zmieniło. Wprawdzie zamysł stylistyczny pozostał ten sam, ale pojawiły się lepsze materiały, nieco inne kształty zegarów i umiejscowienie niektórych przełączników. Konsola środkowa została natomiast zaprojektowana omalże od nowa. Za to nie zmieniło się jedno: auto wciąż jest naprawdę pakowne i estetycznie wykonane. Jakość plastików czy okładzin tapicerskich nie odbiega od standardu w tego typu autach. Oczywiście, mogłyby być bardziej miękkie materiały na podszybiu albo delikatne skóry z reniferów na fotelach czy kanapie, tylko że wtedy auto nie startowałoby z ceną niewiele wyższą niż 85 tysięcy złotych…

 

Jak już wspomniałem na wstępie, Captiva to auto 5-osobowe z możliwością przewożenia dwóch dodatkowych osób na pełnowymiarowych fotelach schowanych w podłodze bagażnika. Koncern GM, którego częścią jest Chevrolet zawsze lubił sobie utrudniać życie. Rozkładanie dodatkowych foteli na przykład w Oplu Zafirze wymaga nieco gimnastyki. Chevrolet poszedł jednak inną drogą. Wystarczy nieco mocniej pociągnąć za rączkę w oparciu i… gotowe. Wsiadanie do trzeciego rzędu też nie sprawia specjalnych kłopotów. Pojedynczy fotel pasażera drugiego rzędu składa się i przesuwa do przodu. Proste i wygodne, a przy tym praktyczne rozwiązanie.

 

Ogólnie rzecz ujmując, wnętrze Captivy jest bardzo praktyczne i funkcjonalne. W zasadzie, nie ma się do czego przyczepić. Szczególnie, jeżeli porównujemy to auto do całej konkurencji, biorąc pod uwagę również cenę.

 

Dwa łyki arytmetyki
Captiva to pełnowymiarowy SUV. Waży blisko 2 tony, a mierzy 4673 mm. Przy szerokości 1868 mm, wysokości 1756 mm., i rozstawie osi 2707 mm., jest jednym z największych SUV-ów w swojej klasie. Bagażnik auta nieco jednak rozczarowuje. W konfiguracji 7-osobowej to wprawdzie podobne jak u konkurencji około 150 litrów, ale w wersji 5-osobowej, 447 litrowy bagażnik jest jednym z mniejszych w klasie. Niewiele pomaga rozłożenie foteli. Efekt? Akceptowalne, ale nie oszałamiające 942 litry.

 

Technologia
Do masywnego, bez mała dwutonowego, rodzinnego SUV-a idealnie nadaje się silnik wysokoprężny. Pod maską testowanego Chevroleta dziarsko pracował 2,2-litrowy diesel o mocy 184 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 400 Nm przy 2000 obrotów. Silnik bez trudu radził sobie z ciężkim i dużym autem. Wprawdzie „nasz” Chevrolet był wyposażony w 6-stopniowy automat, ale przyspieszenie 0-100 w około 11 sekund w tej klasy aucie jest jak najbardziej akceptowalne. Starszej generacji automatyczna skrzynia biegów podnosi nieco zużycie paliwa, szczególnie w ruchu miejskim. Tu Captiva może skonsumować ponad 11 litrów na 100 kilometrów. Za to na trasie jest już całkiem dobrze. Nasza średnia a testu wyniosła około 7,7 l/100 km. I jest to wynik bardziej niż dobry dla tak ciężkiego SUV-a.

 

Wrażenia z jazdy
Według statystyk, blisko 90% właścicieli SUV-ów nie zjeżdża nimi z asfaltu. Dlatego od właściwości terenowych ważniejsze jest stabilne prowadzenie. I tu Captivie nic zarzucić się nie da.

 

Mimo że pod maską testowego samochodu pracował silnik wysokoprężny, nie było go praktycznie słychać. Nawet kiedy był jeszcze zimny, do kabiny nie docierały żadne nieprzyjemne klekoty i postukiwanie. Cisza w przestrzeni pasażerskiej panuje w czasie jazdy i to nawet z prędkością powyżej 100 km/h.

 

Słowa uznania należą się także za nastawy zawieszenia. Auto porusza się komfortowo i pewnie. Pokonywanie zarówno poprzecznych jak i wzdłużnych nierówności nie sprawia Captvie większego kłopotu. Do uszu kierowcy i pasażerów nie docierają żadne odgłosy pracy amortyzatorów i sprężyn.

 

Okiem przedsiębiorcy
Ceny Captivy oscylują wokół „dolnej strefy stanów niskich” i wynoszą od około 88 do 149 tysięcy złotych. Zakup bądź leasing firmowy/indywidualny pomoże sfinansować Getin Bank, z którym Chevrolet Polska współpracuje. O szczegóły najlepiej pytać w salonach dekarskich.

 

Wszystkie nowe Chevrolety bez żadnych dodatkowych opłat objęte są: 2-letnią gwarancją bez limitu przebiegu lub 3-letnią gwarancją do 100 000 km, 6-letnią gwarancją na perforację nadwozia, a także roczną pomocą drogową Chevrolet Roadside Assistance.

 

Podsumowanie
Chevrolet Captiva to kawałek przestronnego i nieźle wyposażonego auta z mocnym silnikiem. Dodatkowym atutem jest atrakcyjna cena. Wady? Pewnie jakieś ma, ale my żadnych poważnych nie znaleźliśmy.

 

Tekst i zdjęcia Artur Balwisz

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł