BMW E36 316i Compact (1994-2000) - NaMasce

BMW E36 316i Compact (1994-2000)

0

BMW w naszym kraju jest ulubioną marką młodych kierowców. Sport, prestiż, jakość – to wszystko dotyczy produktów z Monachium. Niestety świeżo upieczeni reprezentanci polskich dróg nie zawsze dobierają auta do swoich umiejętności oraz doświadczenia. Na rynku wtórnym nie trudno kupić 200-konną „Bawarę” za kilka tysięcy złotych. Nie polecam jednak nikomu „na start” takiej zabawki. Dużo lepszym wyborem będzie słabsze, mniej wymagające auto, które pozwoli przyzwyczaić się do tylnego napędu. Konkretniej? BMW E36 316i Compact.

 

Polacy coraz częściej zwracają uwagę na to czym jeżdżą. Niegdyś kupowało się auto przede wszystkim z rozsądku. Obecnie między owym rozsądkiem, a emocjami istnieje pewna równowaga. Jeśli mamy niewielką kwotę do wydania, a chcemy stać się posiadaczami ciekawego auta, warto postawić właśnie na „Trójkę” w wersji Compact. Oczywiście na jej karoserii czuć spore życiowe doświadczenie, jednakże konkurencja nie wydaje się być ciekawsza. Kanciaste kształty, klasyczne dla marki lampy i charakterystyczny grill – te cechy posiadało każde BMW w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Bardzo często trafiają się egzemplarze „zniekształcone” przez wypadek lub… agroTunerów. Takie produkty radzę, rzecz jasna, omijać.

Prezentowana wersja ma pewne wady. Zwarta sylwetka ograniczyła przestrzeń w kabinie, dlatego na tylnej kanapie wygodnie będzie tylko niewysokim pasażerom. Z przodu miejsca jest więcej, a pozycja za kierownicą przypomina auta o sportowym zacięciu –siedzi się bardzo nisko. Kolejnym charakterystycznym elementem jest kokpit zwrócony w stronę kierowcy. Oczywiście dominuje tu czerń i stylistyka modna w innej epoce, jednakże jakość materiałów do dziś potrafi zaskoczyć. Nie ma mowy o żadnym skrzypieniu deski lub dziwnych odgłosach jakichkolwiek plastików – spasowanie trzeba ocenić na ocenę celującą. W przypadku przestrzeni bagażowej również nie można narzekać. Przyzwoite 300 litrów i unosząca się szyba razem z klapą pozwalają na przewóz całkiem sporych przedmiotów.

Największą zaletą samochodu z Monachium są oczywiście właściwości jezdne. Świetnie zestrojone zawieszenie, precyzyjny układ kierowniczy, który pracuje z lekkim oporem, skrzynia biegów o krótkich przełożeniach i napęd na tył – czy można chcieć więcej? W tej kwestii na pewno nie, aczkolwiek „Trójka” lubi podskoczyć na większych, poprzecznych nierównościach. Nie wiąże się to z utratą kręgosłupa, aczkolwiek trzeba się do tego przyzwyczaić. Komfort mógłby więc być nieco wyższy. Jeśli chodzi o silnik, mamy tu do czynienia z 8-zaworową jednostką o mocy 102 KM. Właśnie ją polecam nowym kierowcom. Dlaczego? Przyzwoity moment obrotowy sprawia, że rzadko trzeba sięgać do lewarka, a dynamika jazdy jest na odpowiednim poziomie. Skromna stado pod maską tego BMW może nie imponuje na papierze, ale w praktyce jest wystarczająca. Mniej doświadczeni na pewno nie będą narzekać. Kolejnym plusem jest skromny apetyt – w mieście można spokojnie zejść poniżej 9 litrów.

 

Starzenie się nie działa dobrze na ludzi. Na samochody również. Omawiana dziś „Bawara” nie jest tego wyjątkiem. Warto podkreślić, że na jakość egzemplarzy wpływa ich historia. Praktycznie niemożliwym jest zakup tego auta od pierwszego właściciela w kraju. Dużo częściej zdarzają się auta z trzeciej, a nawet czwartej ręki. Każdy kto decyduje się na wspomnianą wyżej jednostkę stawia ekonomię nad emocjami. Od tych drugich są mocniejsze, benzynowe silniki, na szczycie których widnieje wersja M-Power. Jest więc szansa na w miarę zadbany egzemplarz. To nie zmienia faktu, że trzeba się liczyć z kilkoma wadami.

Bardzo często „umiera” maglownica, której wymiana nie jest specjalnie skomplikowana. Kolejną popularną usterką jest falowanie obrotów silnika wiążące się przeważnie z pęknięciem gumy przy filtrze powietrza. Kolejną chorobą wieku jest korozja – dotyka przede wszystkim tylne nadkola. Zdarza się, iż własnym życiem żyje centralny zamek, który potrafi otworzyć auto po jego zamknięciu – oczywiście bez pomocy kluczyka i kierowcy… Powodem takiego stanu rzeczy jest przetarty kabel. Nie jest to trudne do zlikwidowania, ale trzeba chwilę pobawić się w poszukiwacza.

BMW E36 316i to propozycja dla młodych kierowców, którzy chcą zacząć od przyjemnie prowadzącego się samochodu nie sprawiającego wielu kłopotów eksploatacyjnych. Na rynku można znaleźć znacznie mocniejsze egzemplarze, ale dla tych osób nie jest to dobra droga. Warto zwracać uwagę na stan pojazdu, bowiem bywa on tragiczny. Ceny na rynku wtórnym są bardzo zróżnicowane. Takie auto można mieć już za 4-5 tysięcy, ale można trafić na „skarbonkę. Warto więc wydać 2-3 tysiące więcej i kupić „Trójkę” w lepszym stanie z mniejszym przebiegiem i krótszym stażem na rynku.

 

Autor: Wojciech Krzemiński
Zdjęcia: BMW

Udostępnij.

O autorze

Skomentuj artykuł