50 lat marki Dacia - historia, której nie dało się przewidzieć - NaMasce

50 lat marki Dacia – historia, której nie dało się przewidzieć

0

Pół wieku to ogrom czasu pozwalający na wiele dokonań. Po tylu latach niektórzy zyskują pokaźne majątki, szczyt kariery i status… dziadków. W świecie motoryzacji po 50 latach istnienia warto na chwilę się zatrzymać i odwrócić głowę do tyłu – po to, by obiektywnym okiem spojrzeć na swoją własną historię i móc swobodnie się uśmiechnąć. Ten moment przeżywa właśnie Dacia będąca dziś w miejscu, którego nie dało się przewidzieć w 1968 roku. Ale po kolei…

Wszystko zaczęło się od modelu 1100, który okazał się sporym sukcesem rynkowym. Auto wyprodukowano w liczbie 37 tysięcy egzemplarzy. Jedna z pierwszych sztuk trafiła w ręce znanego rumuńskiego przywódcy – Nicolae Ceausescu. Dzięki współpracy z Renault i znanym podzespołom, samochód był dopracowany, bardzo prosty pod względem konstrukcyjnym i oferował przestronną kabinę, dlatego stał się obiektem westchnień wielu wschodnich Europejczyków.

Następnym ważnym autem w historii rumuńskiej marki był model 1300, którego wyróżniała znacznie odważniejsza sylwetka. Co istotne, auto oferowano w wersji Station Wagon(od 1973 r.), dlatego mogło służyć jako pełnoprawny pojazd rodzinny, a czasem nawet użytkowy. Pierwsze prawdziwe pojazdy dostawcze pojawiły się jednak w 1975 roku wraz z wprowadzeniem 1302 oraz Estafette.

W międzyczasie Dacia prowadziła z Renault rozmowy negocjacyjne dotyczące nowego kontraktu. Niestety, nie doszło do jego podpisania, co zaowocowało stopniową zmianą kierunku. Rumuńska marka starała się zapanować nad sytuacją, czego efektem były różne wariacje nadwoziowe popularnych aut (w tym pick-upy i coupe). Ani one, ani żaden ze świeżo wprowadzanych produktów, wśród których znalazły się modele 1304, 1310, 1325 Liberta, R523 oraz Nova, nie pozwoliły jednak na zapobiegnięcie kryzysu.

Później historia zatoczyła koło – Francuzi ponownie zainteresowali się rumuńską marką. W 1999 roku doszło do podpisania umowy rozpoczynającej nowy etap w dziejach Dacii. Pod koniec kolejnego roku przyszedł czas na debiut SupeRNovej – przez 4 lata produkcji zdołała ona dotrzeć do 60 tysięcy nabywców. Następnym ważnym krokiem była Solenza , która rozbudziła nadzieje na sukces i zainteresowała wielu (przede wszystkim rumuńskich) klientów.

Najważniejsza data w dziejach Dacii to jednak 2 lipca 2004 r. Wtedy właśnie świat zobaczył Logana pierwszej generacji. Budżetowy sedan będący efektem współpracy z Renault okazał się strzałem w dziesiątkę i pierwszym modelem, który potrafił zawojować rynki Europy – także te zachodnie. Poza klasyczną wersją nadwoziową, producent zdecydował się na stworzenie wersji MCV (kombi) i pick-up, które również znalazły swoich zwolenników.

W 2008 roku przyszedł czas na Sandero – hatchbacka reprezentującego segment B. Podobnie jak Logan, auto było dobrze wycenione, dlatego cieszyło się sporym zainteresowaniem. Dwa lata później zadebiutował pierwszy SUV – Duster – będący motorem globalnej sprzedaży Dacii. W 2012 roku dołączyły do niego Dokker (kombivan) i Lodgy (minivan). Wtedy też zaprezentowano nowe wcielenia Logana i Sandero. Ostatnim ważnym wydarzeniem, które Dacia zdążyła zapisać w swojej dotychczasowej historii jest druga generacja Dustera. Inżynierowie po raz kolejny stanęli na wysokości zadania ,czego efektem są sukcesy sprzedażowe tego modelu. Wystarczy dodać, że przez trzy ostatnie miesiące rumuński SUV był liderem sprzedaży wśród polskich klientów indywidualnych.

Dziś już wiemy, że marka zmierza w dobrym kierunku i francusko-rumuńskie relacje przynoszą dorodne owoce. Świetnie obrazują to obiekty, w których opracowywane i wytwarzane są modele Dacii. Wśród nich znajdziemy fabrykę w Mioveni oraz centrum badawcze w Titu. Dzięki grupie Renault, mogłem im się przyjrzeć z bardzo bliska.

Zacznijmy od Mioveni będącego epicentrum barwnej historii rumuńskiej marki. Fabryka składa się z kilku hal, których organizacja i stopień zaawansowania zasługują na uznanie. Co ważne, możemy mówić o sporej samowystarczalności. Podczas gdy wielu producentów „zbiera” części z różnych firm po całym świecie i traktuje miejsca produkcji jak montażownie, prezentowana fabryka zajmuje się ich wytwarzaniem. Aż 80% niezbędnych komponentów powstaje właśnie tutaj. To znacznie przyspiesza „proces twórczy” – co 54 sekundy z taśm zjeżdża nowy samochód.

Warto też wspomnieć o kluczowych podzespołach. W 2017 roku wykonano tu niemal 510 tysięcy silników i ponad 505 tysięcy skrzyń biegów. Produkcja jest oczywiście w bardzo dużym stopniu zautomatyzowana. Na terenie obiektu możemy znaleźć aż 800 robotów, które zajmują się m.in. formowaniem blach, wycinaniem, spawaniem, montażem czy lakierowaniem.

Zanim jednak zacznie się etap produkcyjny, niezbędne jest wykonanie projektu poprzedzające powstanie jakiegokolwiek samochodu oraz jego podzespołów. Właśnie do takich zadań powstało centrum badawcze w Titu. Około godziny drogi od Bukaresztu mieści się to jedno z najbardziej zaskakujących miejsc w Rumunii. Oczywiście, hale to hale i próżno tu szukać wyjątkowości, ale wokół nich znajduje się centrum testowe, będące połączeniem wielu nitek dróg i odcinków, na których testowane są stworzone pojazdy. Sieć jest na tyle rozbudowana, że można się poczuć jak na drogach publicznych w Europie Zachodniej…

We wspomnianych wyżej halach również skrywa się wiele ciekawych konstrukcji. Część z nich skupia się na badaniu wytrzymałości konkretnych przedmiotów. Są więc tu nie tylko roboty odpowiedzialne za zwyczajne trzaskanie maską i drzwiami, ale też znacznie bardziej zaawansowane urządzenia odpowiedzialne za sprawdzanie odporności na obciążenie czy warunki atmosferyczne.

W Titu można też znaleźć bardzo wiele ciekawych modeli, które nie jeżdżą po drogach. Są to projekty studyjne, a także efekty prac młodych specjalistów będących na początku swej kariery projektowej. Nie zabrakło więc limuzyny, pojazdu opancerzonego, trzyosiowego pick-upa czy przekrojonego Logana. Warte uwagi są również karetki i pojazd gąsienicowy. Ten ostatni bazuje na najnowszym Dusterze. Co ciekawe, już zrealizowano pierwsze zamówienia (wybrane rynki).

Historia Dacii pokazuje, jak wiele może zmienić odpowiednia strategia i właściwy plan rozwoju. Rumuńska marka przeżywała lepsze i gorsze chwile, ale dziś bardzo szybko wspina się po szczebelkach rynkowych i notuje coraz lepsze wyniki. Warto dodać, że jest to także silne ramie gospodarcze dające dużo miejsc pracy – w kraju rozwijającym się są one niezwykle potrzebne. Sukces Dacii jest więc nie tylko korzyścią dla Grupy Renault i jej klientów, ale też szansą na rozwój wielu ludzi. Oby przybywało takich przypadków, szczególnie w motoryzacji.

Tekst: Wojciech Krzemiński
Zdjęcia: Dacia

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł